recka

Więc kończę „miecz i kwiaty tom I” Marcina Mortki. Fabuła w całkowitym skrócie Młody niepasowany rycerzyk przybywa do ziemi świętej, ma na głowie „mroczny sekret” naiwnego mnicha i głowę wypełnioną bzdurami. Mortka wie jak pisać, czytał, że się wyrażę podręczniki. Fabuła ciągnie nas jak miło przez wszelakie problemy. A problemów bohaterowie mają pełno, od sodomickich templariuszy, assasynów, hien kończąc na za przeproszeniem zimnych sukach, czyli wykorzystujących wszystko i wszystkich księżniczkach. Opisy mi się podobały, bitwa pod Akką jest ukazana w pełnym chaosie tak jak zapewne wyglądało. W kwestii dialogów Pan Marcin trzyma poziom wysoki, czerpiąc styl (wydaje mi się) od starego pijaczka Sapkowskiego. W ogóle śmierdzi mi coś książeczka trylogią husycką, troszeczkę( może to wina bohatera) ale śmierdzi i nie mogę wybić się z tego uczucia. W Sumie polecam, miło się czyta, uśmiać się można nie raz, fabuła milutka. Ogólnie hm 7+/10 ?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: