monolog zwany także recenzją

Przesłuchałem całkowicie z nikąd ( a właściwie przez recenzję w Teraz Rocku) nową Armię „Der Prozess”. Dodam od razu, że z „Budzynem( tak to się pisze?) nie miałem nic do czynienia po za mini projektem „Uwagi Józefa Baki” który godny był i warty przesłuchania. Więc nie mam pojęcia o poprzednich Armiach, żadnych „Legend”, „Ultima Thule” nie słuchałem, a chrześcijański rock kojarzę jedynie z P.O.D. Der Prozess zrywa włosy z czaszki, analiza lub inaczej interpretacja „Prozesu” Kafki to pierwszy mądry rock tego roku(hyhy). Właściwie cięzko stwierdzić rock? punk? metal? gdzieś pomiędzy wkleja się ta nowa Armia. Ale po kolei jak mawiał mój promotor:

„Zły porucznik” – Rzeźnia na dzień dobry, mocna punkowa perka, mega szybki riff i mroczny tekst biorący pod lupę film z Harveyem Keitlem. Świetny wokal, długi kawałek (ok.6 min?), zajebista waltornia–> dobry początek.

„Proces”- utwór tytułowy z fajnym refrenem, zajebiste solo na waltornii, ciężki fajniutki kawałek z spokojniejszym przejściem. Dobry tekst.

„Statek burz”- ciekawy tekst, fajne wstawki z Godzilli  i przerażonych japończyków, po raz kolejny niezły refren. Każdy staje na wysokości zadania, w tym świetny basista, który na tej płytce ma z 2 solóweczki. Miłe miłe.

„Katedra”- spadek dla mnie lekki, ale może muszę dosłuchać, właściwie nic nie warto powtarzać się, z ciekawostek można puścić sobie to pod film „Katedra” na początku ni kija, ale końcóweczka łądnie pasuje. Dodajmy, że tempo nie spada, perka napierdziela, a riffy mielą jak na dobrym heavy metalowym albumie.

„Przed prawem” – holy szit. 15 minut free jazowo-metalowej jazdy, z prawdopodobnie najlepszym wokalem na płycie. NIesamowita jazda dla mnie, co szokujące nie nudzi się, właściwie to czeka się na niego z niecierpliwością. Główny numer tej płyty prawdopodobnie.

„Anima” zakończenie płyty, trochę lżejsza, daje odetchnąć, ale nie do końca, świetne wokalizy, emocjonujący tekst, świetna technika. Doskonałe zakończenie płyty.

„Underground”- hyh bonus płyty, niezły punkowy kawałek, ale odstaje od reszty płyty.

Podsumowując, doskonała płytka, nawet dla takich nieznawców jak ja. Świetne riffy, dobre teksty, doskonała technika. Ja często oceniam płyty na swój dziwny sposób, czy mnie natchnęła czy nie.

Pezet/Noon natchnął mnie do pierwszej krótkiej formy na tym blogu

Rootwater – natchnął mnie do następnej, kilka skłądanek steampunkowych wkręciło mi pisanie łopowiadania.  Czy „der Prozess” mnie tak nakręca? Chyba tak, płytę polecam, ciekawa, trudna, ambitna i do tego concept album. Co wydaje się mi najważniejsze przy tak zamaszystym pomyśle, Armia nie zawodzi. 8+/10 może nawet 9/10 ale muszę jeszcze posłuchać dokładniej.

Reklamy

One Response to monolog zwany także recenzją

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: