Director commentary ver o.7

Wspomniane kilka słów do rozdziału 7. Byłem pewien, że całą walkę umieszczę w nim, ale w momencie, jak napisałem akapit Jamesa, to widać było, że się nie da. Zwłaszcza, że chcialem mieć tu moment gdzie Poe wszystkich rozrzuca po kątach. I tak (jak widać) wyszedł dłuższy niż zwykle, ale nigdzie nie było momentu na cliffhanger, aż do danego momentu, który i tak nie jest najlepszy, ale nie chciałem ciągnąć tego dalej. Rozdział tak naprawdę powstał w 2 rzutach, pierwszy kończył się na spotkaniu Jamesa. Dziś dorzuciłem resztę, co ciekawsze, wyszło mi to szybko i nawet sprawnie, co zaletą jest głównie układania sobie scenek, czy chociażby akcyjek w głowie. To pocięcie czasowo/przestrzenne to wypadek tak naprawdę, ale spodobał mi się na tyle, że pozostał. Bo szczerze nie wiedziałem, jak inaczej przejść do reszty obsady. VIII rozdział prawopodobnie zakończy napad i wylądujemy na koniec w Teksasie. Jest też możliwe, że poznamy kolejną postać, która wpadła mi do głowy jakiś czas temu i na boguff nawet pasuje. Postaram się potem wskazać dlaczego. Do pisania walk wykorzystywałem muzę, głównie jakieś drowning pool, albo My bloody Valentine, Dope or whatever. Bo podbija mi to puls i trochę tym samym podbija rytm sceny. Ostatnia walka z Jessem będzie chyba typowo hand to hand, ale do tego zrobię sobie powtórkę jakiś dobrych akcyjek. Taki risercz, że się wyraże. Ukradłem kilka cytatów, zresztą jak w każdym rozdziale, ale teraz się oficjalnie tym chwalę.  To tyle.

pis.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: