jutu no lajn ower de horizon

Więc U2. Lubię U2, ale nie w stylu ” o maj gad, najlepszy zespół na świecie, Bono ratuje Afrykę i powinien zostać nowym szefem ONZ!!11″. Zarazem nie rzucam w ludzi krzesłami jak ktoś ich puści. Klasyczne kawałki lubię, a nawet stwierdzę, że „Sunday Bloody Sunday” to jeden z najlepszych protest songów. Może dlateg, że mam słabość do Irlandii. Więc  nowa płyta. Złapałem ją wczoraj puściłem na głośniki i po kilku minutach stwierdzałem już, że to szit.  Jako, że jestem miłym człowiek w głębi serca i potrafię posłuchać dłużej albumów. (Tak było z Death Magnetic btw.) leciało dalej.

Więc sobie leciało, nawet nie z przymusu, ale nie chciało mi się zmieniać albumu. Jedno co od razu powiem, Bono naprawdę NAPRAWDĘ ma dobry głos (szok!). Wie jak go użyć i niezależnie jak głupi by sie wydawał tekst zaśpiewa go duszą. Własciwie ciekawi mnie ta płyta, dużo w niej takich pierdolników, jakieś dziwne dźwięki, trochę elektroniki, i Edge z tymi swoimi dziwnymi melodiami. Dodam, że Edge solóweczki lubi i używa, tak troszkę bluesowo, powoli. To co mnie na początku odstręczyło to brak HITU. Nic mi od razu nie wpadło w ucho, przypomina mi to ich poprzedni album (How to dismantle an atomic bomb) . Kawałki się ciągną czasami może nawet leniwie sobie płyną, ale Bono, sukinsyn z każdego przejścia, stara się  wyciągnąć wszystko. Ma niesamowity głos i korzysta z niego w pełni. Wiedziałem, że koleś ma silny głos, ale na tle tych takich czasami spokojnym rytmów, Bono wydaje się oddychać w tworzonych przez zespół przestrzeniach. Pewnie brzmi to jak bzdury, ale właściwie wydaje mi się troszkę, jakby muzyka była tłem dla naszego irlandzkiego wokalisty. O innych instrumentalistach nie mam co się wyrażać, bo ani bas ani perka, od wielu lat w U2 nic nowego nie robią. Trzymają się rzemieślniczej roboty. W kwestii tekstów będe jeszcze pisał jak tylko wschłucham się. Co do oceny ? nie wiem czy nie za szybko jeszcze ale póki co …

7/10 może ? No nie ma słabych kawałków chyba, ale  aby wyłapać te dobre…

Potem będe analizował…

Advertisements

4 Responses to jutu no lajn ower de horizon

  1. RCA says:

    Ta fascynacja głosem Bono jakaś taka niezdrowa mi się wydaje 😉

  2. pbarwik says:

    Mam słabość do irlandzkich wokalistów.
    Sue me 😛

  3. JeszaPerytektyka says:

    You are so sued.
    Well…7/10 to trochę sporo. Ale irlandzcy wokaliści hem hem…zgadzam się 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: