City by the sea

Film oparty na wstydzie i poczuciu winy, wypełniony żalem ale i chęcią przerwania cyklu nie przemocy, a ciągłym zawodzeniem synów przez ojców. 

Nakręcony przez Michaela Jonesa dramat/kryminał z 2002 roku. Obsada do Bobby De Niro, James Franco i Frances McDorman. Silna obsada, ale to zazwyczaj nie wystarcza. Detektyw nowojorskiego Wydziału Zabójstw, Vincent LaMarca (Robert de Niro), ma za sobą długą i pełną sukcesów karierę w organach ścigania, dzięki której wyrobił sobie reputację człowieka bezgranicznie oddanego swej pracy. Punktem wyjściowym jest zabójstwo dilera przez syna De Niro,  ćpuna(świetny jak zwykle Franco), ojciec musi złapać syna, którego nie zna, bo zostawił go 14 kat wcześniej. Bałem się filmu, bo byłem pewien, że stary Bobby mnie zawiedzie, jednakże De Niro znalazł coś nowego w tej roli. Stary La Marca to co ciekawe nie jak zwykle silna postać( co charakteryzuje wybory tego aktora), popełnił dużo błędów i się ich wstydzi. Taki punkt dla tej postaci pozwala De Niro na subtelniejszą grę,  nie stara się odgrywać jakiegoś wielkiego załamania. Wszystko dzieje się na twarzy, niby smutek, ale spójrzcie jak unika w większośći rozmów wzroku rozmówcy, jak kryje się i próbuje zamknąć emocje w sobie. Nawet w scenach z kochanką, czy ofiarą całej sytuacji nie widzimy nic po za wstydem, smutkiem, a w oczach bardzo często daje się wyczytać żal. Co ciekawe najbardziej wini siebie, ale w podobnej sytuacji robi dokładnie to samo. Dawno nie widziałem tak otwartej roli De Niro, potrafi on zaszufladkować się w rolach i miał wiele złych, ale tu ma tylko jeden wybuch emocji i wkorzystuje to przepięknie za pomocą jednego monologu pokazuje klasę oskarową. James Franco jako ćpun to kolejna silna rola, zagubiony, naćpany i przerażony. Jego ojciec widzi w nim siebie z przed wielu lat. Silny film, nie jest to kryminał, a dramat, o tym jak to ojcowie zawodzą synów, o tym jak silną rolę odgrywają w ich życiu. Mamy tu dwa pokolenia, oboje nie właściwie nie miało ojca, jeden bojąc się odpowiedzialności zostawia syna, ironicznie robi tym samym to, czego bał się. Czyli spieprzyć sprawę.

8/10 Dobry film do pomyślenia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: