Knajpa morderców

Więc urlop mi się kończy. Urlop od wielu rzeczy, pracy ale i komputer poszedł troszkę w odstawkę (poczytuje sobie). Ale przerywam milczenie w celu opowiedzenia o najciekawszym motywiku z wczoraj.

Otóż jako, że urlop matka zgarnęła mnie na zakupy z rana. Nie byle jakie zakupy, bo do hurtowni na Chrobrego. Klnąc pod nosem stwierdziłem „ofkursk” i ruszyliśmy w miasto. Jednakże zamknięto hurtownie, na co poszliśmy obok.

Na ryneczek.

Ryneczek powiem wam, że oszołomił mnie. Nie widziałem tak apokaliptycznego miejsca w Toruniu, chyba, że te stare fabryki po drodze do Bydzi (ale to chyba zlikwidowane oui?). Wyjątkowo pomijając dygresje, obszar ten zamknięty płotem, wypełniony jest starymi budami, a także takimi małymi zadaszonymi stolikami. Ogromne zakurzone drogi, które przy wczorajszej wietrznej pogodzie wyglądały jak z westernu. Co bardzo pomogło mej wyobraźni, było bardzo mało ludzi( mówimy o sobocie rano), a ci co byli byli no jednym słowem kolorowi. Najbardziej rozbawił mnie jeden koleś co z jakimiś paczkami jeździł na takim elektrycznym wózku. Jest to teren gdzie mógłby wychować się Tom Waits lub stary Staszewski. Ciekawie wyglądało zderzenie nowego budownictwa (jasne kolory, popękane żaluzje w oknach) i staryc drewnianych (sic) chat. Gdybym miał większe jaja, to wlazłbym do jedynego baru, który wydawał się otwarty. Poznałem, że bar, bo na szyldzie był narysowane kości do grania. Wszędzie odrapane szyldy, prawie totalna cisza, i te wielkie drogi( może chodniki nie przyjrzałem się). Nesamowite wrażenie. Nie wziąłem niestety ze sobą aparatu(ładował się qrka), ale postaram się ogarnąć to następnym razem. Co innego? Muzycznie atakuje mnie Bob Dylan nowy (wiem dziwne), ale zarazem powróciłem do Kaczmarskiego, który nadal porusza. Co ciekawe łączy się to z wcześniejszym motywem, bowiem przed wyjazdem do hurtowni puszczałem sobie „Bankiet” KAczmara. A tam jak wiadomo pod koniec gra starego Staszewskiego czyli Celine, Baranka czy „Budowniczych z Petrobudowy”, aby było zabawniej matuli się to spodobało (mamy z maką łagodnie mówiąc różne gusta muzyczne), na co wypaliłem kilka kawałków audio do samochodu, co umiliło mi trasę. Coś jest w tym Staszewskim, bo ten pijacki, podupadły klimat przemawia do mnie, ale ten nastrój podobał mi się od jakiegoś czasu (Tom Waits jest mistrzem tego nastroju). Najbardziej przemawia do mnie chyba „Knajpa morderców”, która po prostu samym tytułem zmusza do wymyślenia jakiejś historyjki, a i sam tekst słaby nie jest. Właściwie coś tak siedzi we łbie ale jeszcze nie wiem co…hm.

Co do czytanek. Biografia Kaczmarskiego, niezła, ale trochę chaotyczna, kilka ciekawych motywów wyłapałem, ale tak to średniacho.

Teraz złapałem za „Miasto niepokoju” Dennisa Lehane,  pana od „Rzeki tajemnic” i „Gdzie jesteś Amando”, dwóch filmów, które łagodnie mówiąc zajebiste są. Ta dopiero się rozkręca (około 50 stron wgłąb), ale klimacik Bostonu z początku XX wieku pojawia się.  Pierwsze co pojawia się Babe Ruth:). Z czytanych mogę jeszcze „Fun Home” ciekawy komiks o rodzinie. Więcej nie powiem, bo a) przeczytać można wewnątrz, im więcej powiem tym mniej fajnie się czyta.

gh

Chyba wszystko, wieczorem wycziluje ze znajomymi. Miłego

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: