Ośka

WIęc byłem se z psem i wpadł po drodze pomysł, uderzam zaraz po przyjściu z niego, więc świeża improwizacja:)

Wyłaże z psem, ciepło jak diabli. Pies wyrywa się do przodu, a ja napawam się ciepłem i co dziwne prierwszymi nieśmiałymi próbami śpiewu wśród okolicznych ptaków. Leziem wypłacić pieniądze na żarcie. Na krótkim chodniku wymijam od licha sąsiadów i zerkam do Friko czy jaka kolejka. Ile piwa tam nakupowałem to masakra. Właściwie prawie każdy wypad tam kończy się śmiechem, bo zawsze obrzucam się żartami z babkami sprzedającymi tam. Startujemy przrz pierwszą ulicę, a Czak qma, że spacer jest dłuższy więc nakręca się jak zegarek, przebiegamy przez światła na drugą stronę. Zerkam krótko na prostą, ale tam cisza i spokój, słońce napieprza jak miłe, ale z tyłu wieje przyjemny wiater. Jest dobrze. Wbijamy się do centrum administracyjnego ośki, podbijam szybko pod wypłatomat. Kolejka. Kurwa. Chwila negocjacji z sobą,czy chce nam się iść do następnego. Pies jest za.

W trakcie zastanawiania się kolejka się zwalnia, więc cała dyskusja jest zbędna. Wypłacam hajs (trza żarcie kupić).

Chwila zastanowienianad trasą.Dom ?

Nie.

Ruszamy spokojnie dalej, przechodzimy szybko koło szpitala(do którego wolę jak najmniej chodzić, a) za dużo horrorów o szpitalach widziałem b) wygląd w środku jest klasycznie prl), wchodzimy między budki. Mijamy Maxa, gdzie także piwko się piło z kuzynostwem, pewnego spokojnego wiosennego dnia. Pies dusi się na smyczy, więc z lekkim nerwem zdejmuje mu smycz. Nie martwię się o ulice, a o inne psy, no ale raz kozie…

Nie wyrywa gdzieś daleko, a ustala sobie tempo trochę szybciej ode mnie. Łazi po całej szerokości chodnika, biegając od jednego źdbła trawy i kamienia. Włazimy z bananami na pyskach do parku, pies mega radocha. Zapinam go przed wejściem na górę. Mijamy Carefura, gdzie ostatnio wszelkie piwka kupowałem. Wtedy zazwyczaj spacer jest do lasu na pogadanke. Idziemy do Macieja. To jest ekonomiczne centrum ośki. Jak nie na rynku to idziesz do Carefixa. Hyh. Przebijamy się przez tłumy ludzi. Po drugiej stronie park, pies najlepiej by się rzuciłby się w głąb, ale nie chce mi się. Łazimy ustalonym tempem, wokoło trochę ludziska, ale nie za dużo. Połowa nawet nie zauważa, że jest jeden z tych wspaniałych poranków. Ptaki w parku śpiewają, co bonusowo poprawia mi humor. Przechodzimy koło szachownic, gdzie ktoś spija piwko. Tu siedzieliśmy do późnych godzin z Doohą i Miłoszem. Dawne lata. Idziemy koło 4-piętrowców, gdzie pies zaznacza chęć skręcić w koljeny park, chwila zastanowienia.

Łaj not.

Wbijamy się w cień, chwile pies ciągnie, ale potem sam zwlania tempo i spacerujemy. Przechodzimy obok huśtawek, gdzie kiedyś czekaliśmy na Dooh, która guzdrzyła się w nocnym, trochę dalej mieszka Bret. Przechodzimy przez ulice. Słońce rozpoczęło kolejny atak ciepłem. Powietrza brak. Chilluje się przechodząc koło pijalni. Co za jebnięta struktura, nawet ta dobudówka jest brzydka. Kolejny bar, ale dla starszych, bardziej doświadczonych klientów(mam nadzieje nigdy tam nie pić). Dalej nocny, przy którym spędziliśmy niejeden wieczór. Niekiedy przejeżdżały suki, ale łatwo chowaliśmy alk. Skręcamy i wbijamy się w cień bloku Hamleta. Trochę zaśmiewam, się, że Hamlet pewnie jeszcze śpi. Ja od 6 na nogach.

Wbijamy się w kolejny lasek, mijamy plac zabaw. Między drzewami zanurzam się w ciszy. Nikogo nie ma, pies zmęczony zwalnia tempo. Przez chwile nic nie myślę, tylko idę…

Tak mija kilka sekund.

Potem mijam boisko i przystaje na sekundę przy śmietniku, gdzie z Rudym robiliśmy przystanki na peta. Ew. ostatni browar przed domem. Kolejny punkt wspomnień to ławka przy bloku i lasku samobójców. Na ławecze siedzieliśmy lataa temu, fajnie było.

Przebiegamy przez ulicę, czym niszczę marzenia psa o wejściu do lasu. Mijam Sonię (nie kupuje tam nic już, zwała). Szybkim tempem w stronę klatki.

Dzień zapowiada się fajnie.

Reklamy

3 Responses to Ośka

  1. RCA says:

    Pamiętnik alkoholika ;P a btw. gratki za odwagę – tak publicznie wyznać, że zapiąłeś psa ;P

  2. pbarwik says:

    Szadap

  3. RCA says:

    Za kilka lat napiszesz tak: „a w maju przyjechał Czekan i piliśmy tu… a w czerwcu tam” 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: