Lecimy!

Ile byście poświęcili za święty spokój?

Za błogi brak linek, które zmuszają was do zmian planów, trzymają przy ziemi i ogólnie bardzo często wkurzają?

Ja bardzo dużo i jak często klniemy pod nosem, bo ktoś włazi do życia i nawet nie wytrze butów?

„Up in the Air” opowiada między innymi o tym, Reżyser Jason Reitman nie robi ekstremalnie super śmiesznych komedii.

Robi je trochę mądre, trochę smutne i z dużym smakiem. Nie widziałem Juno jak dotąd, ale chyba obejrzę po tym filmie.

Rzućmy synopis, byśmy mogli dotrzeć do przemyśleń

Ryan Bingham to profesjonalista specjalizujący się w „doradztwie dotyczącym zmian w karierze zawodowej” (eufemistyczne ujęcie zwalniania pracowników). Życie Ryana to ciągła podróż, jego mieszkanie to tylko puste miejsce.

Tyle, więcej nie dostaniecie, głównie dlatego, że reszta synopsisu jest debilnie napisana i psuje rozrywkę z filmu. Dodajmy jedynie, że spotyka (jak zawsze) kobietę.

George Clooney grający głównego bohatera , to prawdopodobnie aktor tej dekady, jest na tyle sprytny, że wybiera duże film, a następnie mądre filmy. To nie jest jego najlepsza rola, jest dobra, ale Clooney zdołał już pokazać klasę. „Michael Clayton” (prawdopodobnie jeden z najbardziej niedocenionych thrillerów ostatnich lat btw.) to jego najlepsza rola. Tu stary George pozwolił sobie odpocząć od ekstremów i gra charyzmatycznego dupka. To jeden z tej mądrzejszej grupy aktorów, którzy znają swe ograniczenia aktorskie, starają się je poszerzać, ale wiedzą co robią najlepiej.  Po drugiej stronie frontu mamy Anne Kendrick, która mądrze ucieka z wrzaskiem z serii „Twilight”, by pokazać się w czymś dla odmiany dobrym. Gra ciekawą postać, młodą juppie, która naprawdę jest romantyczną dziewczyną, która dla chłopaka rzuci pracę. Fajna rólka, zabawna, byłaby prawdziwym comedic relif (w sensie, że jest po to,by rozśmieczać publiczność), ale film nie potrzebuje czegoś takiego, sam potrafi nas rozmieszyć. Vera Farmiga to odpowiednik postaci Georga, jego kochanka i głóny punkt zwrotny filmu, jeśli można coś takiego powiedzieć. Jej rola jest ciekawa, bo nie dosyć, że naprawdę jest piękną babką, jej postać była prawie całkowitym odpowiednik charyzmatycznego dupka. Ciekawa opcja do oglądania, bo mamy chemię między bohaterami.

Reżyser robi coś oryginalnego, bo skoro jest to film o zwalnianiu z pracy, to trzeba to pokazać nie? Więc zaprosił ludzi, którzy niedawno zostali zwolnieni i poprosił, by opowiedzieli o tym przed kamerą. Proste, efektowne i szczere. Film mimo swych ciekawych postaci, świetnych dialogów i świetnego stylu, ma do przekazania banalną treść na temat WARTOŚCI. Nie jest to dla mnie wielki problem, ale rzeczywiście pod koniec III aktu, czuć, że ze scenariusza lekko uchodzi para. To się zdarza, zazwyczaj sprytne scenariusze mają problem z końcówkami.  Plusem niewątpliwym jest fakt, że nie domyśliłem się jednego z twistów(raczej przewidywalnego zwykle), głównie dlatego, że postacie są ciekawe i lubimy na nie patrzeć jak i słuchać.

Podobał mi się ten film. Jak wspomniałem na Twitterze, banan właściwie nie schodzi z pyska przez cały film, raz czy dwa zamiera( z powodu zakrętów scenariusza), na koniec leciutko opada.

Warta rzecz George, zaskocz mnie czymś w 2010

8/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: