Jak ktoś umiera, lub wiesz, że niedługo umrze, dochodzi do takiego momentu, że niezależnie od tego, czy chcesz czy nie, wspominasz go. Jak wchodził przez drzwi, powiedział coś zabawnego, no po prostu był. Jestem w takim dziwnym okresie teraz. Mój pies jest u weterynarza, leży w śpiączce farmakologicznej. Ma padaczkę, ma 3 lata i jest najbardziej ześwirowanym psem jakiego znam. Wypełnia dom w każdym tego słowa znaczeniu, bo kładzie się na środku pokoju, gdy składam łóżko wskakuje na nie, zaczepia każdego kto wejdzie. A teraz leży w klatce gdzieś u weterynarza. Szału dostaje troszeczkę.

Ponieważ nawet jeżeli zdechnie, to zdechnie patrząc na nieznane sobie osoby, przerażony.

BO nie mogliśmy mu pomóc.

Wiem, że siedzenie w tej śpiączce, czy weterynarze są po to by mu pomóc, ale nie mogę po prostu ogarnąć nijak głową, jak to dla niego musi wyglądać. Kurwa mać Nie kumam, po co naprawdę ludzie kupują se zwierzęta, zawsze kończy się to w ten sam sposób. Teraz siedzę klepie w klawiature, a cały dom stara się delikatnie ominąć fakt, że psa nie ma z nami. Ja wyłażę codziennie z domu, przynoszę rodzicom filmy, aby odgonić ich od tej myśli. I człowiek się zastanawia, jak traktować ego psa, żyje z nami ponad 2 lata. Jest częścią domu.

a nie mogę nijak mu pomóc

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: