kilka recek firmowych

Anthony Breevor „Berlin 1945”

Kolejna monografia brytyjskiego historyka, to dogłębna analiza ostatnich dni III Rzeszy. Jak łatwo się domyślić, powstała ogromna ilość książek na ten temat, jednakże autorowi po raz kolejny udaje się powiedzieć coś nowego na tak oklepany temat. Jego umiejętności literackie jak i nieznane dotąd źródła tworzą razem pasjonującą lekturę. Wydawnictwo „Znak” trafiło znowu w dziesiątkę. Jest to ksiązka nie tylko dla pasjonatów historycznych, ale dla każdego kochającego dobrą i mocną historię.

Maja Lidia Kossakowska „Zbieracz Burz”

Pani Kossakowska powróciła. Po sześciu latach różnych bardzo ciekawych eksperymentów, autorka wraca do anielskiej fantastyki. Jest to kontynuacja świetnego „Siewcy wiatru” i co więcej o wiele ciekawsza powieść. Wydawać się może, że pani Kossakowska rozwinęła swoje umiejętności zwłaszcza jeśli chodzi o psychologię postaci. Nie traci na tym bardzo intrygująca historia. Mimo, że rynek polskiej fantastyki jest w dobrej formie, miło przeczytać taką książkę. To jak spotkanie z dawno nie widzianym przyjacielem.

Zbigniew Mikołajko „W świecie wszechmogącym”

Eseje profesora Mikołajko to jedna z ciekawszych pozycji z serii „z Wagą’ Wydawnictwa W.A.B. Religioznawca, filozof i socjolog w bardzo otwarty i szczery sposób opisuje tematy związane z religią jak i współczesnym światem. Lata doświadczenia nadało autorowi bardzo ciepły i interesujący styl pisania, dzięki któremu nawet najtrudniejsze tematy z zakresu zainteresowań profesora wydają się łatwe i przyjemne. Podsumowując jest to bardzo satysfakcjonująca lektura, która może robić za bardzo ciekawy i inny prezent.

Richard Dawkins „Najwspanialsze widowisko świata. Świadectwa ewolucji”

Nowa ksiązka profesora Dawkinsa, twórcy „Boga urojonego”, to kolejny przykład świetnie napisanej i interesującej książki naukowej. Tym razem autor ukazuje kolejne dowody na istnienie ewolucji. Mimo wielkości ksiązka się nie nudzi, a jest to możliwe dzięki świetnemu stylowi profesora Dawkinsa oraz jego poczuciu humoru, które uprzyjemnia lekturę. Dla każdego zainteresowanego współczesną nauką, taka książka to ważny dodatek do swej biblioteki.

Reklamy

szkic

ok. W miarę możliwości szkic będzie zrobiony w banalny sposób, wpierw napiszę jak wyobrażam sobie dany rozkład paneli na stronce, a następnie każde po kolei rozkminiam proste nie ?  Jako, żę nie będzie prawdopodobnie zbyt wiele dialogów w tej historii, CAPS to monolog Tomasza, który umieścimy pewnie u góry panelu, chyba, że będę chciał coś zaakcentować, to dam wyraźny znak na to
Bujamy
I strona . Pierwsze dwie kartki, będą wyglądały tak samo. Panoramiczne panele, 3 na stronę, chyba, że będziesz miał lepszy pomysł ofkursk, to modyfikuj do woli.
1.Widzimy nasz blok, nic szokującego, nic więcej tylko, balkony, kamera jest, że się wyrażę zawieszona tak na okolicach 4 piętra.
NIKT JUŻ NIE WSCHŁUCHUJE TAK JAK DAWNIEJ.
2.Ten sam blok, ale robimy lekkie przybliżenie tak, że z niedalekiej odległości widzimy, przez okno mężczyznę uderzającego kobietę w twarz. Na odlew. Możesz jeśli chcę Ci się babrać dać mu jakiś znak szczególny, bo mam mały plan, o czym później.
NIKT SIĘ JUŻ NIE WPATRUJE TAK JAK KIEDYŚ.
3. Tym razem zjeżdżamy w dół, gdzieś na moje piętro i patrzymy na blok obok, a dokładniej na trzepak, naprzeciwko niego oparty jest nasz bohater. Nie widzimy, go póki co zbyt wyraźnie, jest jedynie figurkę
LUDZKOŚĆ SAMOWOLNIE SIĘ OTĘPIŁA
II strona.
1.Pierwszy spojrzenie z bliska na Tomasza, możesz pokazać, kogoś przechodzącego obok niego, całkowicie niezwracającego na niego uwagi. Tomasz jest na samym środku panelu. Głowa pochylona. Widzimy go powiedzmy tak do klatki piersiowej.
NAZYWAM SIĘ TOMASZ
2. Podobny panel.  Kamera odjeżdża delikatnie, a Tomasz jest w ruchu, idzie w lewo w stronę (jeszcze niewidocznego) boiska.  Płaszcz rozwiany, głowa nadal pochylona.
TO NIE JEST MOJA HISTORIA.
3.Niezależnie od faktu, że Tomasza nie ma w tym miejscu, zostajemy przy trzepaku. Jest pusto, a zaraz obok miejsca w którym stał, zrobimy se tytuł. Fajnie by było jakby w kształcie graffiti, bo by współgrało z klimatem historii.
„MIASTA KRZYK”

iść ciągle iść w stronę piekła…

Jedno z najważniejszych pytań jakie lubi zadawać literatura, jest „Co nas pcha do przodu?” Dlaczego pomimo najgorszych sytuacji idziemy dalej?

Ktoś ambitnie odpowie wiara, i szybko dostanie kopa za banalną odpowiedź.

Cormac Mcharthy nie odpowiada wprost, mówi po cichu i unikając dosłowności, mówi „miłość”.

„Droga” na podstawie jego książki to film post-apokaliptyczny. Jeden z najbardziej realistycznych jakie widziałem. Nie w tym, że widzimy wybuchy, czy gasnące słońca.  Ziemia w tym przypadku ginie wraz z niewinnością dziecka, wraz z miłością matczyną.

Film zaczyna się w trakcie apokalipsy. Tak po prostu. Nie widzimy ani nie wiemy co się wydarzyło. To co zostało, to niewielkie grupki ;udzi, w większości kanibali i psychopatów. Żadnych zwierząt, martwe rośliny i zgliszcza.

A i popiół. Morze popiołu.

Historia dotyczy Ojca i Syna (bez imion) Viggo Mortensten (uwielbiam) i młody Kodi Smit-McPhee (nie irytował, co plus) i w flashbackach Charlise Theron (bardzo dobra rólka) jako żona, która popełnia samobójstwo.

Film nie ma jakiegoś wielkiego storyline’u, widzimy ojca i syna podróżujących przez zgliszcza, obserwując przy okazji najgorsze z możliwych zachowań. Film nie stara się załagodzić ciosów, kanibalizm, degradacja, zniszczenia, wszystko to jest wręcz boleśnie ukazane. Jednak nie to jest najbrutalniejsze, w dzisiejszych czasach jesteśmy całkowicie obojętni na krew, ale jest interakcja między ojcem i synem, która najbardziej porusza.

Jak można zareagować na początku filmu, gdy Viggo uczy dziesięciolatka jak szybko się zastrzelić?

I to jest początek.

Jest jedno zdanie w filmie, które zabiło każdego z oglądających. Na chwilę R. Duvall (geniusz aktorski, ale to wiadomo nie?), pojawia się na chwilę i jest ten dialog:

Viggo: Myślisz o śmierci?

Duvall: Nie. Głupotą jest żądać luksusów w takich czasach

No kurfa. Trza umieć tak pisać.

Muzykę (minimalną i piękną) napisał Nick Cave i Warren Ellis.

Film jest bardzo dobry, ale momentami może zmęczyć,w dobrym sensie, bo chyba nie było w kinie mainstream tak realistycznego obrazu apokalipsy.

8+/10