Film

Uwaga biadolenie o filmach

Ostatnio zacząłem zerkać sobie na stare filmy, zwłaszcza Fritza Langa po raz pierwszy obejrzałem również  „The Man who Laughs”.

Najpiękniejszą formą filmu niemego, jest dla mnie tzw. „ekspresjonizm niemiecki”. Tu Murnau czy wspomniany wcześniej Lang rządzili.

Łatwo rozpoznać taki typ filmu, zwłaszcza po totalnie pokręconym stylu kręcenia jak i niezrozumiałej i często nielogicznej architekturze. Co więcej większość filmu wydaje się być raczej sennym koszmarem, niż realistycznym przedstawieniem świata(o tym kawałek dalej). Ważne jest także bardzo ekspresywne granie, ale to norma w filmach niemych. To jest jedynie kilka cech, ale na tyle charakterystycznych, że od razu wyróżniają ten typ filmu.”Twórcy ekspresjonistyczni w pełni docenili możliwości ekranu, traktując go – jak malarze płótno – jako przestrzeń do świadomego zapełnienia. Ich wizytówką stała się niezwykła umiejętność kompozycji kadru.”

Przykład:

To opisywany dalej „Gabinet Dr. Caligari” Zdjęcia są przycięte, ale widać architekturę (okno, wielkość pomieszczenia) jak i dziwny klimat sceny. Co więcej jak się mogę domyślać, na kamerze zamontowano wypukłą soczewkę, przez co ujęcie wydaje się być lekko wygiętę, a to prowadzi do tego, że reżyser bawi się naszą percepcją, co zresztą jest jednym z tematów tego  wybranego filmu. W drugim zdjęciu mamy pokazane miasto. Te zakręcone ściany i wygięte kominy, są normą. Wrócę do tego ujęcia jeszcze za chwilkę.

Jedno jest pewne, że ten ruch wpłynął na raczkujący jeszcze gatunek horrorów, science fiction jak i noir.

Ciężko się dziwić czemu mi się podobają te filmy.

Weźmy na przykład jeden z najpiękniejszych(wg mnie) dzieł z tego klimatu.

„Gabinet Dr Caligari.” 1920 rok Reżyseria Robert Wiene.

Fabuła, ale tak krótko:” Film opowiada historię szalonego doktora Caligari i jego wiernego somnambulika Cezara oraz ich powiązań z serią zabójstw w małym niemieckim miasteczku Holstenwall. Większość fabuły przedstawiona jest jako retrospekcje jednego z bohaterów – Francisa.”

Po pierwsze korzystanie z retrospekcji to ciekawa koncepcja, bo niezależnie od własnych chęci przyjmujemy wizję bohatera. Nawet nieświadomie, bo innej nie mamy. Oczywiście jest twist na końcu, którego nie zdradzę, chociaż wątpię czy naprawdę wiele osób nie wie kto jest zabójcą i o co be tak naprawdę w historii. Podpowiem, że wspomniana wcześniej zabawa precepcją jest ważnym tematem filmu.

Jednak nie to jest ważne dla mnie, bo fabuła(mimo, że jest naprawdę fajna) nie jest głównym punktem tego filmu jak i całego ruchu.

Liczy się nastrój.

Wspomniałem, że jest to opowiedziane z retrospekcji, co więcej bohater jest w szpitalu, gdy to opowiada. Jego choroba jest odzwierciedlona w wizji świata. Dziwnie umieszczone okna, przechylone budynki, cienie na ścianach. Widzimy nie świat, a skrzywioną interpretacje jego. Spójrzmy na wcześniejsze zdjęcie, jeśli się przyjrzymy, kominy są wykręcone w kierunku bohatera. To się często powtarza u tego reżysera. Nawet miasto jest przeciwko niemu. Inny reżyser tego ruchu Lang często się tak bawił. W filmie wszystko ma ostre kąty, poszukiwanie w scenie czegoś łagodnego (architektonicznie czy stylowo) wydaje się być skazane na klęskę. Inna sprawa, że ci którzy robili dekoracje znali się na tym doskonale, jako, że wydawać się można(przewijam film jak to piszę) ważną cechą jest asymetria. Dlaczego? Wydaje mi się, że powód jest prosty, asymetria jest źle przyjmowana przez ludzi. Ludzkie oko, czy umysł, lubi symetrie i porządek, stąd mogło subtelnie dawać to pewien dyskomfort dla oglądających.

Co więcej w filmie mamy:

szalonego doktora (SF/Horror)

samotnego bohatera, któremu nikt nie wierzy (Noir)

Fajne jest też wyłapywanie symboliki w nim, np. rozmowa z ludźmi na wysokich stanowiskach, zawsze siedzącymi  na wysokich krzesłach.

Film chyba nieświadomie jest bardzo bliski mitom H.P. Lovercrafta. Niemieckie miasteczko bardzo kojarzy mi się z pewną wioską rybacką. Zresztą samotny bohater opowiadający swą historię w szpitalu psychiatrycznym?

To przykład ekstremalnie horrorowy, ale są inne jak na przykład F. Langa „M”

1931 rok, jeszcze kręcony w Niemczech. Reżyser jak i główny aktor (Peter Lorre) niedługo potem uciekną przed nazistami do USA.

„Akcja toczy się w Berlinie w dwudziestoleciu międzywojennym. W mieście grasuje psychopatyczny morderca – pedofil. Policja usiłuje go schwytać, jest jednak bezsilna. Na dodatek przestępca nasila swoją działalność i zwiększa liczbę ataków. Przeciwko zbrodniarzowi mobilizuje się też lokalne podzieme przestępcze, które samo chce wymierzyć sprawiedliwość.”

Ty mniej mamy tak ekstremalnej architektury, jednak Berlin staje się w tym filmie bardzo ciasny, wręcz  klaustrofobiczny. Myślę, że Gotham mogłoby tak wyglądać. Z budowaniu klimatu Fritz korzysta z niesamowitych ujęć, jak scena bawiących się dzieci, czy balonik na kablach elektrycznych.

No i oczywiście wyliczanka:

Just you wait, it won’t be long.
The man in black will soon be here.
With his cleaver’s blade so true.
He’ll make mincemeat out of YOU!

Ważnym elementem jest oświetlenie. Cieniowanie i zabawa światłem będzie jednym z darów, które przyniesie niemiecki ekspresjonizm amerykańskiemu kinu. Jak nie wierzycie proponuje obejrzenie powiedzmy Teda Browninga „Dracule” z 1931 roku( który ładny jest ALE) z powiedzmy hmm „Cat People” z 1942 roku. Drugi właściwie nie miał budżetu i musiał tym samym straszyć, czymś czego widz, by raczej nie widział. Zamiast potworów mamy więc zabawy cieniem i dźwiękiem. „Terror” jest psychologiczny, a nie fizyczny.

Styl tego filmu jest całkowicie inny od „Gabinetu”. Po pierwsze jest dźwięk(który jest ważny w fabule, „in the hall of the mountain king, pojawia się zawsze, gdy pedofil atakuje). Lang zwraca uwagę bardziej na procedury policyjne, takie jak odciski palców, czy poszukiwania świadków. Zarazem widzimy jak złodzieje sami szukają mordercy.Mamy tu przekrój przez niemieckie społeczeństwo i ich próby poradzenia sobie z czymś tak nienaturalnym jak morderca/pedofil. Jest pewna doza horroru w tym filmie, niektóre sceny (kończąca w sądzie przychodzi na myśl) wskazują, że bohater jest schizofrenikiem,  jego często patrzenie w lustro z pewną dozą odrazy/strachu, wskazują, że nie jest do końca świadom swoich czynów. Gdzie w „Gabinecie”  Lang analizował chorobę z punktu widzenia chorego, tu patrzymy z boku i nie tylko na chorego, ale jego niewątpliwy wpływ na całe miasto. Czy Lang pokazuje jak choroba jednego wpływa na całe społeczeństwo? Krytycy uznają często, że Lang komentował nadchodzący hitleryzm(w 1933 roku A.H. przejął władzę)

Peter Lorre jako zabójca/pedofil jest świetny, jego ostatnie sceny to przykład naprawdę konkretnego aktorstwa z lat 30tych. Trochę szkoda, że potem widywałem go zazwyczaj jako postać drugoplanowa, albo w horrorach z lat 60-tych.Ten film oprócz tego, że jest jednym z protoplastów filmów o psychopatycznych zabójcach, to także rozpoczyna styl kontynuowany przez noir. Jest to ważny film i często zapominany, ze względu na to, że jest po niemiecku i powstał w latach 30tych.

Innym filmem, który ostatnio oglądałem był przepiękny „The man who laughs” na podstawie powieści Victora Hugo w reżyserii Paula Leni.

„Gwynplaine jest synem Lorda Clancharlie, zdrajca wycina na twarzy spadkobiercy uśmiech, jako zniewagę dla rządzącego. Gwynplaine’a adoptuje podróżny showman i dzięki niemu bohater zdobywa popularność. Zakochuje się w niewidomej Dei.  Jednak następca tronu próbuje go zniszczyć”

To nie oddaje tego pięknego filmu, po pierwsze główny bohater wygląda tak:

Tak to jest pierwowzór Jokera, gra go cudownie uzdolniony C. Veidt. . Tu po raz kolejny mamy zabawę cieniowaniem i dziwnymi ujęciami, jednakże najważniejszy punkt jest właśnie aktorstwo. Veidt’a gra ograniczona jest tu to oczu. Uśmiech nie zniknie z jego twarzy, niezależnie od sytuacji:

Ta scena w buduarze, jest chyba najważniejsza z całego filmu. Veidt w ociemnionym pomieszczeniu musi samymi oczyma odegrać, strach, wstręt, żądze i strach. Jego kostium też jest świetny, przypomina trochę to jak opisywany będzie Shadow w audycjach radiowych i opowiadaniach puplowych.

Jest to subtelniejszy film o wiele delikatniejszy. Tu tragedia oszpeconego potwora zakochanego w ślepej, jest naprawdę pięknie rozegrany(jeśli ktokolwiek czytał komiks Fantastic Four w tym momencie zapewne się uśmiecha, bo jest to motyw pojawiający się w tej serii). V. Hugo lubił te historie (Hunchback of Notre Dame), tu jest ona przepiękna, ale nadal mamy do czynienia z ekspresjonizmem niemieckim, co to oznacza?

Że happy end jest pożądany, ale nie zawsze osiągalny.

Mamy tu motywy, które później pojawią się w Frankensteinie (bohater jest potworem) jak i wspaniałe ekspresjonistyczne ujęcia (ucieczka z dworu, początkowe sceny w śniegu).  Film jest warty uwagi, głónie z powodu Veidt’a którego gra aktorska jest po prostu wspaniała. Nie chcę zbyt dużo o tym filmie pisać, bo muszę go jeszcze z dwa razy obejrzeć, by dokładnie przeanalizować.

Interesującym aspektem tego ruchu jest nie tylko zabawa z nadnaturalnymi aspektami, ale umieszczanie wyrzutków społecznych jako bohaterów historii.  Jakby nie patrzeć mamy w tych wymienionych tu filmach, szaleńca, pedofila i oszpeconego.  Ekspresjonizm jest dzielony na dwa nurty fantastyczny i społeczno-psychologiczny.

Niemieccy artyści skupili się nie na fabule, ale na klimacie historii, pozwalając X muzie na  prawdziwy rozwój. Wydaje mi się, że wraz z rozwojem tych kilku reżyserów, oraz później ich inkorporacji do kina amerykańskiego, filmy mogły stawać się prawdziwymi działami sztuki, gdzie styl, scenografia, muzyka, aktorstwo i fabuł, były na tyle zaawansowane, że nie opowiadały tylko jednej historii.  Subtelność (jak na tamte czasy zapamiętajmy) oraz ciekawe artystyczne podejście twórców, pozwoliło na ukazanie wielu warstw i interpretacji historii.

W tym moim biadoleniu, wykorzystałem trochę Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Ekspresjonizm_(kinematografia) jak i opinii lepszych krytyków ode mnie jak np. R. Eberta.

Reklamy

2 Responses to Film

  1. RCA says:

    Przemku… chylę czoła. Czapki z głów. Podziwiam za pasję, wiedzę i ogólnie za ten artykuł. Brawo dla Ciebie! Chcę więcej!

    Co prawda mamy różne gusta filmowe, jednak muszę przyznać, że zachęciłeś mnie do obejrzenia kilku tytułów. Ostatnio widziałem film nowy, ale opowiadający o Murnau i kręceniu jego „Nosferatu”. Film z Wilemem Defoe i Malkovichem „Shadow of the Vampire” z 2000 roku. Bardzo fajnie przepleciona gra aktorska współczesna z tym przerysowaniem, o którym piszesz w swoim artykule. Tak samo jak przeplecione obrazy z dzisiejszych kamer z tymi ze starych filmów. Bajka.

  2. pbarwik says:

    WIEM! Ten film jest mega wypaśny, bo zarazem pokazuje jak kręcono ten film pozostając w tym nastroju co pierwowzór!. „Nosferatu” kupił se w Anglii Hamlet w dwóch wersjach (2DVD). Co ciekawe niektóre z tych filmów są łatwo dostępne, bo prawa się do nich zakończyły i chociażby na google video są, nie mówiąc o youtube.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: